Pn-Pt 9.00 - 17.00 668-352-401

Na Cztery Łapy - Joga
Nasze historie

Joga


Jak spóźniony prezent.

Paulinę poznałam 2 lata temu na Nocy Sów organizowanej przez Stowarzyszenie Zielony Puszczyk (którego jest częścią). Później spotykaliśmy się jeszcze kilkakrotnie na kolejnych wydarzeniach.
Pamiętam jak kilka miesięcy temu Paulina szukając właściciela wrzuciła na grupach Facebook’a ogłoszenie o Psinie znalezionej w ogródku. Potem historia się urwała.
Ja przygotowywałam kolejne sesje, domykałam wydarzenie projektu Na Cztery Łapy.
Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się, że historia pieska znalezionego w ogródku ma jednak ciąg dalszy i stał się on częścią historii Pauliny.
Zatrzymajcie się na chwilę i poznajcie Jogę, małą niepozorną Psię, która sama znalazła swój nowy dom.

Skąd się wzięła Joga?

„Pojawiła się u nas niespodziewanie jak spóźniony prezent. Był grudniowy, zupełnie nieśnieżny dzień – w powietrzu unosił się jeszcze zapach świąt, minionej wigilii i oczekiwania na Nowy Rok. Pogrążona w bezliku pracy, przejadałam makowcem kolejną kawę. Wtedy właśnie usłyszałam szczekanie, zupełnie inne, niż Grozy, Korka czy też psów mieszkających w sąsiedztwie. Był wieczór. Dopiero następnego dnia przekonałam się, że na naszym podwórku zagościła Psina. Taki sobie zwykły, nieduży piesek czarno-podpalany. Zwinięty w ciasny rogalik smacznie drzemał. Szybko okazało się, że Psina ma przyjazne, choć nieufne usposobienie. Zapoznałyśmy się i chyba polubiłyśmy. Kiedy do wieczora piesek nie zniknął z ogródka, zaczęłam się niepokoić. Następnego dnia ruszyłam z akcją poszukiwawczą – celem było odnalezienie właściciela pieska. Zaalarmowałam znajomych, umieściłam post ze zdjęciem na Facebooku, wraz z koleżanką porozwieszałyśmy w Niepołomicach i okolicy informacje o zagubionym piesku poszukującym swojego opiekuna.
Minęło kilka dni, a piesek ciągle koczował na moim podwórku. Sąsiadka przyniosła kocyk, Psina miała też już swoją miskę. Akcja facebookowa przyniosła skutek w postaci kilku deklaracji podarowania pieskowi budy. Jest przecież zima i mrozy mogą w końcu nadejść. Gdyby nie animozje między Psiną a moją suczką Grozą – z pewnością zaprosiłabym przybłędę do domu. Ciągle jednak miałam wrażenie, że to tylko tymczasowa znajomość, właściciel z pewnością się odnajdzie, nie ma potrzeby wkładać w to zbyt wiele emocji, bo potem – kiedy już stęskniony opiekun zabierze Psinę z powrotem do domu – pęknie mi serce.

Pewnego dnia Psiny już nie było. Pomyślałam, że może to pies-wędrownik, a moje podwórko było jedynie przystankiem w jego dalekiej nieznanej mi podróży. Psina zapewne nabrała sił i ruszyła dalej w drogę. Wtedy zobaczyłam ogłoszenie na Facebooku o potrąconym przez samochód piesku poszukującym właściciela. To była Psina z naszego ogródka… Odnalazłam telefon do przychodni weterynaryjnej, gdzie przebywał piesek. Dowiedziałam się o operowanym biodrze, o akcji poszukiwania właściciela. Już wtedy – czując dziwne ukłucie w sercu – zadeklarowałam chęć przygarnięcia Psiny. W końcu – to ona sama mnie znalazła, wybrała nasze podwórko. Nie przejmując się przestrogami mamy, która usiłowała uświadomić trudy opieki nad dodatkowym – trzecim psem (w dodatku kaleką), skontaktowałam się z Urzędem Miasta i Gminy w Niepołomicach, który finansował operację Psiny. Niestety formalności pokrzyżowały mi plany – zgodnie z prawem piesek na dwa tygodnie musiał trafić do schroniska, by ewentualny właściciel miał szansę go odnaleźć…

Czy nie chciałam mieć trzeciego psa? Chciałam i to bardzo! Już od dłuższego czasu rozmyślałam i planowałam – niech to będzie pies, który lubi biegać (bo ja biegam i biegałam też z Grozą, szczególnie często, gdy była młodsza), niech będzie piękny i mądry – najlepiej border collie!
Los chciał inaczej i mam Jogę (bo tak nazwaliśmy Psinę) – mieszańca czarno-podpalanego, kulejącego na jedną łapę, z którym dzień zaczynam nie od biegania, a od serii ćwiczeń rehabilitacyjnych i masaży. Za tydzień wybieram się z nią na bieżnię wodną – ponoć świetnie pomaga na takie kłopoty, jakie ma moja Joga. Trzymajcie kciuki za powrót do pełnej sprawności Psiny-Jogi. Kto wie, może jeszcze kiedyś razem pobiegamy? :)”

Paulina Szelerewicz-Gładysz

Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga
Na Cztery łapy - Joga






Leave a reply


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *








Recent Portfolios


Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Polityka cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close